Aktualności

Jak sfotografować prezesa - czyli portret formalny

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

 Portret formalny przez lata kojarzył się ze sztywnym zdjęciem polityka lub pana prezesa przypominającym zdjęcie do paszportu. Dzisiaj wygląda to zupełnie inaczej. Duże firmy zdają sobie sprawę z tego, że pracownicy są twarzą swojej firmy. Dlatego tak rozwinęła się fotografia korporacyjna.







Czemu ona służy? Najprościej mówiąc, budowaniu spójnego i profesjonalnego wizerunku firmy. Korporacje chcą zaistnieć w opinii publicznej poprzez promowanie swoich ekspertów. Ich portrety wykorzystywane są przy okazji komentarzy udzielanych prasie i publikowanych w artykułach. Fotografia korporacyjna pojawia się również w biuletynach, wewnętrznych wydawnictwach firmowych, na stronach WWW (w zakładkach z informacją o firmie), w biogramach i ofertach firmowych.

Moimi klientami nie są wyłącznie duże korporacje. Coraz częściej fotografuję niezależnych doradców, przedsiębiorców, niewielkie kancelarie prawnicze. W czasach internetu i Facebooka wizerunek jest powszechnie dostępny i musi być profesjonalny.

 

 

Fot. Łukasz Sokół




Jakie jest nasze zadanie

Naszym celem jest wywołanie odpowiedniego wrażenia u odbiorcy. Nie ma tu miejsca na artystyczne impresje (chyba że tak zażyczy sobie klient). Mamy pokazać pewnego siebie profesjonalistę.

Pewnego siebie, lecz nie zarozumiałego. Przyjaznego i przystępnego – takiego, który wzbudza zaufanie, zachęca do kontaktu. Ma charyzmę, ale nie przytłacza nią widza. Tak byłoby idealnie.

 

 

 Fot. Łukasz Sokół

 

Jak się przygotować

Jeśli klientem jest korporacja, to najczęściej kontaktuje się z nami osoba z działu public relations. Dobra komunikacja i współpraca z taką osobą mają zasadniczy wpływ na powodzenie sesji, ponieważ to ona koordynuje całą operację. Musimy ustalić z nią szczegółowy plan działania. Ile osób ma być sportretowanych? W jaki sposób? Czy potrzebują prostego portretu, czy kilku różnych motywów? Ustalamy szczegółowy harmonogram zdjęć i musimy się go trzymać. Na zdjęcia zawsze jest za mało czasu. Jeśli ktoś może poświęć nam godzinę, to już jest wielki luksus. Pamiętajmy, że w tym czasie portretowana osoba ma jeszcze robiony makijaż, co w przypadku pań zabiera połowę czasu przeznaczonego na zdjęcia.

Zawsze ustalamy dress code. Jeśli nie jest on odgórnie narzucony, to warto zasugerować, żeby fotografowana osoba przyniosła na sesję kilka wariantów ubioru. Zarówno w przypadku pań, jak i panów najlepiej sprawdzają rzeczy gładkie, niewzorzyste. Ale zawsze warto mieć możliwość jakiejś zmiany, choćby koloru krawata. Jeśli nie ustalimy tego z pracownikiem PR, możemy być w małych tarapatach. Co by się nie działo, za ostateczny efekt odpowiada fotograf.

Rzadko kiedy mamy luksus przeprowadzenia sesji w studiu. Jeśli więc będziemy fotografować u nowego klienta, dobrze jest umówić się kilka dni przed sesją i zobaczyć, jak wygląda przestrzeń, w której będziemy pracowali. Jeśli mają to być zdjęcia na jednolitym tle, to czy jest tam takie miejsce? Czy budynek jest na tyle atrakcyjny, żeby skorzystać z jego architektury jako tła? Czy potrzebne są zezwolenia ochrony na fotografowanie w poszczególnych miejscach? Czy możemy fotografować w świetle zastanym, czy potrzebujemy lamp? Warto zabrać ze sobą aparat i zrobić kilka zdjęć testowych np. pani z PR. Unikajmy niespodzianek.

Kluczową osobą dla sukcesu jest dobra wizażystka. Jeżeli zależy nam na dobrych efektach, pracujmy z profesjonalistami. Dobra wizażystka (lub wizażysta) nie tylko zrobi make-up, ale wystylizuje włosy i pomoże zapanować nad ubraniem w czasie zdjęć. Bez jej pomocy nasza praca nie ma sensu, nie pomogą najlepsze umiejętności w Photoshopie. Jeśli firma nie chce uwzględnić wizażystki w budżecie sesji, najlepiej nie podejmować się takiego zlecenia. Zdarza się, że „pani Ania z recepcji wszystkich przypudruje, zna się na makijażu”. Nie idźmy tą drogą.

 

 

 

Fot. Łukasz Sokół



 

Sesja

W dniu sesji przyjeżdżamy na miejsce przed czasem i zanim przyjdzie pierwsza osoba do sfotografowania, powinniśmy być już gotowi, tzn. gotowe ma być stanowisko do makijażu i plan zdjęciowy. (Jeśli będziemy się przemieszczać, fotografować w kilku różnych miejscach, każde z nich powinno być przygotowane). Trzymamy się ustalonego harmonogramu; idealnie, jeśli pomaga nam w tym ktoś z firmy, np. pracownik PR. Raczej nie ma co liczyć na elastyczność – nikt nie ma czasu, każdy jest wyrywany na zdjęcia między ważnymi dla niego sprawami. „Pan z zarządu ma 20 minut mniej, czeka ważnego calla z Tokio”. Tak to wygląda i musimy to uszanować. Trzeba znaleźć sposób, by wyrwać pana z zarządu z tego pędu i wprowadzić w inny nastrój, przenieść w inne miejsce.

Tu znowu wracam do wizażystki. Przychodzi pan prezes i po przywitaniu się siada do makijażu. To jest pierwsza osoba, z którą spędza czas, więc chcemy, by – poza tym, że robi świetny make-up, włosy i pomaga zapanować na ubraniem – była to osoba pozytywna, kontaktowa i z klasą. Tego samego oczekujmy od siebie.

Robimy ujęcia zgodnie z planem: portret, pion, poziom, plan amerykański, różne tła. Zaczynamy formalnie, a na koniec zawsze warto zrobić coś mniej formalnego, choćby bez krawata, na większym luzie. Ważna jest atmosfera sesji – nieważne, w jakim nastroju ktoś przyjdzie, jeśli źle wypadnie, winny jest fotograf. Największe wyzwanie to wprowadzenie modela w dobre samopoczucie, pozytywną pewność siebie. Nie ma na to jednego sposobu. Czasem wystarczy o tym wspomnieć, kiedy indziej porozmawiać o egzotycznym urlopie, na który właśnie wybiera się nasz model, innym razem trochę się powygłupiać i złapać ten moment „pomiędzy”.

Czasem bywa bardziej skomplikowanie. Portret prezesa banku na dachu siedziby z widokiem na panoramę miasta wymagał większego zachodu. Najpierw zdobycie zgody na poruszanie się po dachu, potem rekonesans w celu znalezienia idealnego miejsca na zdjęcie, zdjęcia próbne… Zadbanie, by został tam doprowadzony prąd (do lamp). Zadbanie, by pomagała nam odpowiednia liczba osób (sama pani z PR może nie wystarczyć). Jeśli mamy asystenta, zadbajmy wcześniej, żeby nie pojawił się na sesji np. w koszulce z krótkim rękawem i krótkich spodenkach. Niech będzie w koszuli, choćby luźniejszej.

Sprzęt

Nastawiam się na najlepsze, przygotowuję na najgorsze. Najbardziej lubię fotografować w świetle zastanym. Szukam przestronnych jasnych pomieszczeń z w miarę neutralnym tłem. Tło nigdy nie powinno konkurować o uwagę widza z modelem. Jednak nie zawsze dysponujemy taką przestrzenią, nie zawsze jest dobra pogoda, która odpowiednio „zaświeci”. Dlatego zawsze zabieram ze sobą komplet lamp.
Kiedy mam do dyspozycji dobre światło zastane, moim podstawowym narzędziem jest blenda – wypełnia cienie, maskuje niedoskonałości skóry. Jeśli światło robi się zbyt ostre, przyczepiam do szyby materiał rozpraszający wyciągnięty z dużej blendy (1×2 m). Często posiłkuję się też monopodem. Na co dzień nie lubię z niego korzystać, ale jeśli chcę pracować we wnętrzu ze światłem zastanym, na niskich czułościach i dłuższym obiektywem, staje się nieodzowny.

 

Źródło: materiały prasowe organizatora

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Czytaj więcej

Dzień otwarty marki …

Firma Foto-Plus poinformowała o zorganizowaniu w swoim katowickim salonie dni...

Nikon prezentuje odś…

Firma Nikon zaprezentowała odświeżone wersje kompaktowych lornetek sportowych z zoomem...

Wystawa fotografii …

Człowiek, będąc częścią zbiorowości od tysiącleci tworzył grupy społeczne ujete...

Zdjęcia

Forum

Sylwetki

Aneta Warszawska

Aneta Warszawska

"Moja fotograficzna torba jest zróżnicowana i czasem jest w niej na prawdę wszystko! :)"       ...

Krzysztof Powolny

Krzysztof Powolny

"Jestem pasjonatem marketingu i fotografii."

Rafał Kapica

Rafał Kapica

"Taki tam sobie zakręcony człowieczek."      

Reklamy Google