Recenzje

Dodaj własną recenzję Twojego aparatu. W celu dodania recenzji, zaloguj się w serwisie.

Dodając recenzję, wypełnij pola formularza. Pola zaznaczone na czerwono są wymagane. Twoja recenzja zostanie opublikowana po jej zatwierdzeniu przez administratora.

Pamiętaj - im pełniejsza recenzja, tym większą ma wartość dla innych użytkowników!

Fujifilm X10
Autor: Lukasz Karolak
Recenzja: Mieszkając w Chinach trochę podróżowałem, a chociaż fotografią zajmuję się amatorsko zawsze przeszkadzały mi rozmiary i waga tradycyjnej cyfrowej lustrzanki.
Potrzebowałem aparatu, który jest mały, lekki, szybki i intuicyjny w obsłudze; aparatu który mógłbym mieć ze sobą w każdej sytuacji: w metrze, w muzeum, na targowisku, na ulicy, w parku: praktycznie w kieszeni.
Dodatkowo zawsze przeszkadzało mi ciąganie ze sobą ciężkiego sprzętu, który peszył moich ulicznych - przypadkowych modeli, a czasem wyjęcie go z torby zajmowało więcej czasu niż scena, którą chciałem uwiecznić…
Chciałem być trochę jak Japoński turysta z designerskim, dobrej jakości aparatem w kieszeni czy na szyi.
W internecie natknąłem się na stronę sprzętu Fujifilm z serii X. Przeczytałem kilka opisów i recenzji i wydawało się że ta linia spełnia wszystkie moje wymagania. Niska waga małe rozmiary, piękny klasyczny design i dobra cena! To że nie zwracałem uwagi na parametry, szybkość, megapiksele i inne takie może dziwić bardziej zaawansowanych użytkowników, ale ja w tym czasie byłem amatorem, który dopiero miał zatracić się w fotografii. I to przez mały i lekki X10.
Czym prędzej wybrałem się do sprzedawcy by zobaczyć jak te cuda wyglądają. I tak w ręce trafił mi X10. Oprócz wspomnianej wcześniej ceny, wagi i rozmiaru - dosłownie powalił mnie na kolana design i solidne wykonanie. Możliwość doczepienia skórzanego etui i zawieszenia aparatu na szyi bardzo mi się spodobały - to może wydawać się banalne, ale dla mnie po doświadczeniach z masywną lustrzanką SONY było bardzo atrakcyjną alternatywą. Kiedy wziąłem X10 w ręce już nie oddałem go sprzedawcy i już z nim wyszedłem ze sklepu.
Kierowany opiniami recenzentów, które znalazłem w internecie od razu zakupiłem dodatkową baterię, którą teraz zawsze mam przy sobie, bo trwałość baterii jest praktycznie jedynym minusem aparatu.
Leica M7
Autor: p-foto
Recenzja: Niedawno znudzony „cyfrowością” wszelkiego typu fotografii zarówno tych oglądanych jak i robionych przeze mnie nabyłem klasyczny aparat analogowy Leica M7 i chciałbym podzielić się subiektywnymi wrażeniami. Jak wiadomo firma Leica obrosła już legendą jeśli chodzi o czasy fotografii analogowej. Jak jest dzisiaj i po co komu aparat na filmy światłoczułe?

Od razu przyznam, że nie jestem fanem Leici i to mój pierwszy produkt tej firmy jednak nie pierwszy aparat dalmierzowy w moich rękach, bo właśnie takiej konstrukcji jest Leica M7.
Fujifilm Finepix HS30 EXR
Autor: bosa
Recenzja: Aparat pożyczyłam od przyjaciółki na potrzeby recenzji. Sam „aparacik” gabarytowo jest chyba zaprojektowany do dziewczęcych lub dziecięcych rączek- w takich leży idealnie, jeśli ktoś jest przyzwyczajony do tradycyjnych lustrzanek to trzymając go będzie się czuł trochę nieswojo.
W moich dłoniach leżał naprawdę dobrze.
Naładowałam „bateryjkę” i tu pierwsze zaskoczenie…aparat po jej włożeniu nie działa.
Wystąpił „efekt blondynki”, bowiem akumulator pasuje do aparatu w 2 kombinacjach (obie stykami do aparatu). Styki na akumulatorze są dosyć wypośrodkowane, zatem miałam pecha i nie „trafiłam”, bo na żadnym elemencie nie ma oznaczeń. Bateria jest prostopadłościanem, zatem dla bardziej „zaawansowanych gapowiczów” dojdą jeszcze 2 kombinacje stykami do przodu, co daje 4 powody do frustracji. Piąty powód dostarczy nam klapka od baterii, której nie da się otworzyć jedną ręką. Analogicznie jest z kartą pamięci, wkłada się ją stykami „do nas” odwrotnie niż w lustrzankach cyfrowych, gdzie wkładając kartę widzimy na nich napisy producenta.
Te dwa firmowe „psikusy” projektantów to swoistego rodzaju prolog tego, co się stanie w momencie uruchomienia aparatu.
Aparat po uruchomieniu w przeciwieństwie do znanych mi urządzeń rejestrujących obraz wyświetla na ekranie wyświetlacza absurdalnie dużą ilość parametrów przypisanych do aktualnych ustawień pracy. Do tego dochodzi kompletnie pozbawiona intuicji obsługa „guziczków”, których ochocze i niewinne wciskanie celem naturalnego zrozumienia poznawczego(ja tak mam z nowymi gadżetami) szybko przeradza się we frustrację.
Trzeba zajrzeć do instrukcji by to wszystko ogarnąć-a, kto dzisiaj czyta instrukcję?! Chyba tylko wtedy, kiedy się coś zepsuje i przed wizytą w serwisie by się upewnić, że się zepsuło a nie, że się robi jakiś głupi błąd.
Czytanie instrukcji obsługi jest jak cały projekt zaskakujące. Instrukcji w postaci książeczki w firmowym zestawie nie ma. Występuje jako dodatek cyfrowy na płycie CD. Bez komputera nie zrozumiemy idei autorów całego przedsięwzięcia.

Kolejnym dziwnym rozwiązaniem jest autofokus, który nie działa tak jak w lustrzankach. Nie jest to takie proste, że zmienimy punkt autofokus i aparat sam wyostrzy w żądanym obszarze. Tu jest jakieś „rozwiązanie fuji”, którego nie sposób zrozumieć na pierwszy rzut oka.
A propos oka-jak się je przystawi do wizjera to znika obraz z wyświetlacza i wyświetla się w wizjerze imitując ten widziany przez pryzmat w lustrzance. Z tym, że dla czujnika wszystko jedno czy to jest oko czy ręka za każdym razem jak się zbliżymy czymś do wizjera to obraz znika.
Walcząc z punktem ostrości przechodzę na tryb manualnego ustawienia. Na obiektywie jest pierścień ostrości jak w każdym normalnym obiektywie. Co prawda ostrość od kręcenia się zmienia ale w sposób zupełnie fantazyjny i to bez względu w którą stronę kręcimy pokrętłem.

Fotografowanie
Aparat ustawiłam na tryb RAW+JPG by wykorzystać jakość negatywu cyfrowego. Aparat bardzo długo zapisywał zdjęcia po zrobieniu. Można było je zobaczyć dopiero po kilku sekundach od „strzału”.
Po zdjęciach cały materiał wrzuciłam do komputera by na dużym ekranie zobaczyć jak wyszło. Kolejne zaskoczenie to pliki RAW, których nie otwiera Photoshop nawet w wersji CS6. Powód jest banalny. Są to pliki RAF, do których potrzebny jest dedykowany konwerter. Jest on na płycie CD. Zatem po otworzeniu RAF-ów okazało się, że jakość obrazu jest wielce rozczarowująca. Mimo ISO 100 i przysłony f/11 obraz jest mało ostry i ma strukturę „kaszki”
Zaznaczam, że przysłona f/11 występuje tylko w trybie manualnym jako dodatek specjalny, więc śmiem twierdzić, że jest to jakieś rozwiązanie programowe ingerujące w jakość fotografii. Pozostałe zdjęcia wykonane na przysłonach do f/8 są bez zastrzeżeń jak na amatorskie zapędy.
Ciekawy jest tryb makro, obiektyw ostrzy nawet na paproszki będące na obiektywie, co jest raczej rzadkością.


Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest automatyczna poziomica i siatka geometryczna, Wyświetlacz w HS30EXR jest odchylany w poziomie i to jest bardzo praktyczne rozwiązanie, które powinno być obligatoryjnie stosowane we wszystkich aparatach cyfrowych. Dodatkowy plus to funkcja pracy wyświetlacza w świetle słonecznym. Poprawia to znacznie komfort widzenia.

Duże wrażenie robi zoom obiektywu. Sprawdziłam go na zasadzie szybkich snapshotów i to naprawdę działa i jest praktyczne. Fantastyczne jest również to, że obiektyw ma prawdziwy pierścień zoom z podziałką dla określonej ogniskowej w przeliczeniu na mały obrazek 24-720mm, co jest naprawdę imponujące.
Po drodze odkryłam jeszcze jedną interesującą możliwość aparatu. Dotyczy wbudowanej w aparat lampy błyskowej i jej zadziwiającej możliwości synchronizacji z czasem, 1/4000 co powoduje, że możemy zamrażać ruch jak w urządzeniach Hi Speed Flash.
Interesujące są również rozwiązania filmowe.
Jakość filmów HD jest przeciętna, ale jest jedna funkcja, dla której naprawdę warto jest mieć taki kompakcik -to możliwość filmowania w klatkarzu 360. Gdzie ujęcie w zwolnionym czasie jest naprawdę widowiskowe.
Canon G9 - Legenda która rozczarowuje
Autor: irko
Recenzja: Aparat o którym będzie opowiadać ta recenzja to zrealizowane marzenie o małym, lekkim aparacie, który solidnością obudowy i parametrami będzie zbliżony do posiadanej wówczas przeze mnie lustrzanki Canona 20D a jednocześnie da się go włożyć do kieszeni bez konieczności noszenia kilogramów sprzętu. I pasujący osprzęt (lampa błyskowa) byłby dalej przydatny, i stres wynikający z zabierania aparatu w miejsca niezbyt bezpieczne jakby mniejszy.
Koncepcja słuszna ale czy udana?
O tym w dalszej części opisu...
Canon 6D - niedoceniany przyjaciel podróżnika
Autor: airhead
Recenzja: Canon 6D to najnowszy (na rynku pojawił się na początku bieżącego roku) pełnoklatkowy korpus tego japońskiego producenta, skierowany do podróżników wymagających najwyższej jakości zdjęć i współpracy z aparatem.

Aparat jest w pewnym stopniu przełomowy i zawiera wiele rewolucyjnych funkcji świetnie łącząc cechy aparatu profesjonalnego i amatorskiego
Fuji FinePix S1000fd
Autor: Zazizuzi
Recenzja: Fuji FinePix S1000fd - od amatora do perfekcji ...
Polecam gorąco ten model aparatu Fuji każdemu kto lubi fotografować niezależnie od czasu i miejsca ...
Fuji FinePix S 1000fd charakteryzuje się wspaniałą ogniskową, małymi gabarytami, trwałą obudową , wszystkie guziki umieszczone na korpusie w sposób przemyślany...
Co najbardziej zaskakujące w tej klasie aparatów - niewielkie wyszumienie przy maksymalnym zoomie- 12x Zoom przy zastosowaniu odpowiedniej czułości ISO - 64- 3200.
Stosunkowo szybki auto fokus (naprawdę dobrze sobie radzi) i to w zupełnych ciemnościach a to dzięki wspomaganiu poprzez diodę AF, ten aparat sprawdza się w różnych okolicznościach od całkowitej ciemności do plenerów w pełnym słońcu w zimowej aurze ;) i powiem szczerze ,że nie trzeba być wirtuozem fotografii by dobrze wychodziły nam zdjęcia przy pomocy tego aparatu!
Polecam każdemu kto myśli o kupnie dobrego sprzętu za niewielkie pieniądze...
Jak i tym którzy wahają się między aparatem hybrydowym a lustrzanką ...
3 razy na "TAK!" dla Nikona D3100
Autor: Alicja Koprowska
Recenzja: Nikona D3100 mam od niedawna. Jest to idealny aparat dla początkujących amatorów fotografii, takich jak ja lub dla ludzi kochających zdjęcia dobrej jakości. Posiada on przewodnika (na pokrętle GUIDE) co jest specjalnie zaprojektowaną opcją dla początkujących fotografów, by mogli sami nauczyć się efektywnej pracy na tym sprzęcie. Łatwy w użyciu i daje mnóstwo satysfakcji z wykonywania zdjęc na trybie manualnym.



Sama uczę się go od podstaw, metodą prób i błędów. Sprawia mi to niezmiernie dużo radości, a przy okazji zaoszczedzam czas i pieniądze, gdyż nie muszę chodzić na kursy dokształcające, by nauczyć się pracować z nim. Body posiada matrycę 14 magapixeli oraz z nagrywanie full HD 1080p. Jego cena z obiektywem Nikkor 18-55mm i stabilizacją obrazu w nim (oznaczenie VR) waha się od 1300-1900zł. Jak na początek myślę, że to idealny wybór. Tym bardziej dla miłośników tej marki. Wyposażony w 8 trybów tematycznych - automatyczny, bez lampy, portretowe, pejzaż, dzieci, sport, zbliżenie oraz portret nocny- oraz 4 manualne. Lekki i nieduży. Jest to chyba najmniejsza i najlżejsza z lustrzanek prezentowanych przez firmę Nikon. Gabarytowo mieści się do średniej wielkości damskiej torebki, co jest myślę plusem, gdyż można go brać wszędzie, bez zbędnego "taszczenia".
Plusy:
lekki i nieduży,
duża matryca (14mln pixeli),
relatywnie niska cena,
posiada przewodnik po użytkowaniu.
Minusy:
zbyt słaby dla wymagających profesjonalistów.


Poniżej kilka prac wykonanych przeze mnie :)
Od Oliego do Nikosia
Autor: Marcin Majkowski
Recenzja: Do pewnego okresu w swoim życiu nie miałem nic wspólnego z poważną fotografią. Wszelkie robione zdjęcia były oparte na japońskiej zasadzie szybko i dużo. Operowałem aparatem Olympus C-5060 WZ. Jedynymi przyciskami, które były oblegane przez moje palce to ON/OF i ZOOM. Dlatego też nie będę się wymądrzał i swoją recenzję napiszę na tyle, na ile pozwala mi moja znajomość tajników fotografii, które staram się zgłębiać w ciągu ostatnich trzech lat.

Jak już wyżej wspomniałem postanowiłem zająć się nią w trochę bardziej zaawansowany sposób niż ten japoński. W głowie pojawiła się myśl, by zaopatrzyć się w sprzęt nieco bardziej profesjonalny niż mój stary poczciwy Oli. Nie wiem co mnie podkusiło skoro i jego możliwości nie wykorzystywałem. To, co dopiero mówić o aparacie bardziej zaawansowanym, zwanym dalej lustrzanką cyfrową.

Od razu jednak wiedziałem, że producentem ma być NIKON. Nie wiem co mnie ukierunkowało. Nie zastanawiałem się nad tym długo. Pierwsze skojarzenie: NIKON. Od zawsze kojarzył mi się z profesjonalizmem. A ja do profesjonalistów chciałem należeć, przynajmniej pretendować. Jeśli nie dzięki zdolnościom czy umiejętnościom, to przynajmniej w kwestii sprzętu. Do rozważenia pozostała kwestia modelu. Po dłuższym wertowaniu oferty wybór padł na body D90.

NKON D90, lustrzanka o niepełnej klatce przeznaczona dla zaawansowanych amatorów i mniej zaawansowanych profesjonalistów. Powiem szczerze, że patrząc na to co wyciągnąłem z opakowania miałem lekkie obawy czy w ogóle będę wstanie zrobić tym aparatem jakieś zdjęcia. Miałem wrażenie, że dostępność gotówki i promocje nie idą w parze z logicznym myśleniem. Pierwszy kontakt i dłuższe chwile z nim spędzone rozwiały wszelkie wątpliwości.
Canon EOS 400D Digital
Autor: ketjow
Recenzja: W 2007 roku na polskim rynku ukazała się w sprzedaży cyfrowa lustrzanka Canon EOS 400D. Był to następca modelu Canon EOS 350D.
W domyślnym zestawie można było zakupić korpus wraz z tak zwanym kitem - obiektywem zmiennoogniskowym 18-55mm.

Canon EOS 400D jest moją pierwszą cyfrową lustrzanką. Poprzednio używałem analogowe, małoobrazkowe lustrzanki Pentax (SFXn, MZ-5). Do zakupu Canona namówił mnie znajomy, który sam używa aparatów firmy Canon. Miałem zamiar kupić cyfrową lustrzankę Pentax, lecz ostatecznie padło na EOS 400D.

Zaraz po zakupie aparatu zabrałem go ze sobą na wycieczkę do Paryża i okolic. Zdjęcia architektury, wnętrz oraz pejzaży wyszły znakomicie. Miałem szczęście co do słonecznej pogody, bo na początku czerwca pogoda była wyjątkowa.
Fujifilm FinePix HS10
Autor: wojar
Recenzja: Model HS10 to pierwowzór megazoomu (z ogniskową powyżej 500mm) firmy Fujjifilm. Obecny na rynku od 2010. Osobiscie używam go juz 2 i pół roku z czego przez prawie 2 lata był moim aparatem podstawowym (aktualnie pełni funkcje "zapasu" ktorego nie mam zamiaru się go pozbywać).
Mimo swego wieku jest to model bardzo udany. Największym jego plusem jest wielka rozpiętość ogniskowej od 24 do 720 mm. Nawet jesli odrzucimy skrajne wielkości jako nie dające najwyższej jakości obrazu to i tak pozostaje nam ogromna rozpiętośc ogniskowym dająca całkowicie zadowalające wyniki nawet do zastosowań profesjonalnych. Kolejnym plusem jest spora ilość gotowych programów "tematycznych" jak i możliwośc całkowitego programu manualnego a także zasilanie "paluszkowe" zamiast dedykowanego akumulatora (co ma swoje plusy np. w czasie długich wycieczek). Do tego dochodzi wygląd i obsługa niemal identyczna jak w lustrzance cyfrowej. Jest to też idealny aparat dla osób nie mogacych sobie pozwolić na dźwiganie całej torby obiektywów i akcesoriów. Jednoczesnie aparat przy odpowiedniej obsłudze i umiejętnościach może dać nam wyniki porównywalne z amatorskimi lustrzankami z podstawowowymi obiektywami. Niestety nie ma rzeczy bez wad i główną wadą w przypadku modelu HS10 jest jego szybkość. Aparat ten bardzo słabo sprawuje się w tzw. zdjęciach seryjnych - w tym akurat nawet najtansza lustrzanka (i to starsza technologicznie) - bije go na głowę!
Niemniej problem ten rozwiązano w nowszych wersjach tego aparatu tj. w modelach HS20 i jeszcze lepiej w HS 25 - wyglądających identycznie jak HS10 - ale mających poprawione i "szybsze" wnętrze.
Podsumowując seria HS to ciekawa alternatywa dla podstawowych lustrzanek cyfrowych.
Powered by Sigsiu.NET

Czytaj więcej

Zapierające dech w p…

Przedstawiamy galerie genialnej fotografii krajobrazu autorstwa Cai Shi pochodzącego z...

Wędrowanie za… Jerzy…

 14 stycznia o godz. 18:00 w Muzeum Współczesnym Wrocław otwarta...

Aktualizacja oprogra…

Firma FUJIFILM wprowadza aktualizację oprogramowania firmware dla aparatu X-E2, które...

Zdjęcia

Forum

Sylwetki

Arkadiusz Kucharski

Arkadiusz Kucharski

"...później pokochałem fotografię. Czy z wzajemnością nie ma pewności..."      

Asia Kasina

Asia Kasina

"Przechodziłam zabawę w ciemni, rozrabianie chemikaliów, maczanie łapek w utrwalaczu itp. i tego mi ...

Łukasz Szwejkowski

Łukasz Szwejkowski

"Fotograf amator wszystkiego czego się rusza i też nie."      

Reklamy Google